"Ani żadnej rzeczy" S.M. Borowiecky

Ani żadnej rzeczy
S.M. Borowiecky
Wydawnictwo: Szpalta




Na dachu Bazyliki Świętego Piotra zostaje ukrzyżowana kobieta. Po tym, jak cudem zostaje odratowana, jej pierwsze słowa brzmią „Heil Hitler”. Jeszcze siedem dni wcześniej, nic nie zapowiada tego makabrycznego wydarzenia... 28-letnia Zoja mieszka w Nowym Jorku. Pracuje jako sprzedawca luksusowych europejskich nieruchomości. I nagle dowiaduje się, że śmierć zebrała żniwo wśród jej najbliższych. Nie wie, dlaczego to akurat ją wybrano do wypełnienia szaleńczej misji. W ciągu siedmiu dni, przemierzając pół Europy, odkrywa swoją przeszłość i makabryczną tajemnicę, skrywaną przez Kościół. Wszystkie drogi prowadzą do nazistów i ich haniebnych eksperymentów na dzieciach, a także do Watykanu i początków chrześcijaństwa…

BOHATERKA

Początkowo bardzo mnie irytowała, ja rozumiem, chciała poznać szczegóły swojej rodziny itd. Ale ona była jak narwana, nie martwiła się swoim życiem. Liczyło się odkrycie swoich korzeni. Walka o życie i rozwiązanie tajemnic jest priorytetem bohaterki.

Chwilę później jakby dostała czymś w głowę i raptem zna szyfry, znaki itd. Oczywiście potem jest opisane, dlaczego to zna, ale miałam wrażenie, że to „normalny” człowiek, a zaraz staje się mózgiem całej operacji.

Jam jest ta, co dzieje te widziała i spisała w imię Pańskie.

POMYSŁ NA POWIEŚĆ:


Gdybym miała porównać książkę do filmu to z przyjemnością jest to „Kod da Vinci” (Ekranizacja powieści Dana Browna). Książek jeszcze nie czytałam.

Pomysł na fabułę był oryginalny. Jestem bardzo zaskoczona tym, co tutaj przeczytałam. Widać, że autorka nie napisała tej książki na kolanie przez trzy dni. Tutaj „czuć” czerpaną wiedzę, czas włożony w napisanie książki.

Opis poszczególnych miejsc i artefaktów dobrze zobrazowane.

Pełno tajemnic, zdrad, niedopowiedzeń, spisków i tajnych stowarzyszeń. Pełna przygód i jeszcze więcej zagadek. Z jednego "wypadku" przechodzi w drugi. Więc na nudę nie ma czasu.

„CZY BABCIA MNIE STĄD ZABIERZE
Po tym jak ojciec Bruno wyszedł z jej celi, masując obolałą głowę, podniosła z podłogi kartkę i ołówek, i dokończyła zadanie.
Ból, jaki przyniosła odpowiedź, sprawił że przepłakała całą noc.
Trzy.

Tak, numery odpowiedziały- tak”.

Na drodze bohaterki zawsze czai się „coś". Mam wrażenie, że autorka chciała wcisnąć tutaj dużo, ale w małej objętości. Czuję się przez to trochę zdezorientowana.

Nie oszukujmy się, jeśli twierdzisz, że masz otwarty umysł to pozycja dla ciebie. Pamiętaj, ta książka jest fikcją…

Co nie znaczy, że nie ma tutaj ziarenka prawdy!!!

Dostajemy również „domieszkę” rozdziałów z udziałem Jezusa i Marii Magdaleny. Jaki był naprawdę początek chrześcijaństwa i kto ją zapoczątkował i szerzył?

A może śmierć Jezusa wcale nie była prawdziwa?  Co łączy Marię Magdalenę z Jezusem?  Czy Bractwo Chryzmonu istnieje i kto stoi na czele?  Jakim człowiekiem był sam Hitler i czy miał dzieci?

Razem z bohaterką odkrywamy na nowo historię ludzkości. Łączymy fakty i nie dowierzamy. Stawiamy pytania, które tak naprawdę nie powinny paść. A gdyby to, co znamy, stało się kłamstwem… Co dalej? W co wierzyć?


„O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15,34; por. Mt 27,46).

Oczywiście znajdą się przyjaciele, jak i wrogowie. Ale kto jest kim? Czy warto komukolwiek w takim wypadku wierzyć?


[Wysłała jej Dekalog, zakreślając ostatnie przykazanie „Ani żadnej rzeczy, która jego jest”]

Choć lektura może zdawać się trudna warto ją przeczytać. Książka zawiera wiele zagadnień i przypomina dogłębną lekcję historii. Dostajemy więcej pytań bez jakichkolwiek odpowiedzi, możemy snuć przepuszczenia. Wiarygodne zwroty akcji to jest coś co utrzyma czytelnika przy czytaniu tej książki.


„Szkatuła… Chryzmon… Bractwo… Maria Magdalena… Zoja poczuła, że w tym wszystkim musi być ukryty sens. I, że jest już blisko”

Zakończenie, które stawia więcej pytań. Z przyjemnością zabieram się za "Która jego jest" .

Pani Sandra Borowiecky bardzo sprytnie połączyła wątki. Ludzie, którzy uwielbiają teorie spiskowe będą mieli co czytać. Książka jest na tyle wiarygodna, że ciężko jest stwierdzić co jest prawdą, a co domysłami. Szukasz teorii spiskowych, dużo przygód i tajemnic? Ta książka jest właśnie dla CIEBIE.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję AUTORCE I WYDAWNICTWU SZPALTA.


„Prawda jest dziwniejsza od fikcji, a to dlatego, że fikcja musi być prawdopodobna. Prawda-nie”. Mark Twain


4 komentarze:

  1. Podobał mi się Kod Da Vinci (uwielbiam Toma Hanksa, jest chyba najlepszym aktorem wszech czasów). Czuję, że ta książka może być niezłą rozrywką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mimo wszystko. Dzięki tej książce mam chęć przeczytać pozycje Pana Browna. To jest coś mocnego, ale i zmuszającego do myślenia. Coś po czym człowiek zadaje sobie różne pytania...

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie i niepokojąco. Znam film Kod da Vinci i był hm enjoyable, ale muszę sięgnąć po książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością się nie zawiedziesz. Książka warta każdej godziny. Polecam

      Usuń

Copyright © 2014 Degustująca , Blogger