32# "Bielszy odcień śmierci", "Krąg", "Nie gaś światła" Bernard Minier





Recenzja miała być tylko jednej książki „Krąg”, ale okazało się, że zaczęłam czytać nie pierwszy tom, a drugi!!! Wkurzyłam się na maksa, bo przez myśl nawet mi ni przeszło, że było coś wcześniej...
Po przeczytaniu drugiego tomu nadrobiłam resztę.

Mogę powiedzieć Wam, że można czytać je oddzielnie. 

"Nie, wręcz przeciwnie, to bardzo proste. Są dwa rodzaje ludzi: świnie i reszta. Każdy musi wybrać, po której stronie ma ochotę być. Jeśli pan nie wybiera, znaczy, że jest pan już po stronie tych pierwszych."

Odnoszę się do całej serii.

Bardzo dobry pomysł na napisanie takich książek. Intryga z tomu na tom jest coraz lepsza, nie mogłam się oderwać, i tak o to w ten sposób przeczytałam w nocy i nad ranem wszystkie książki. Świadczy to o tym, że nie mogłam powstrzymać się przed odłożeniem ich na później. Ciekawość nie pozwoliła mi zasnąć.

Nasz, śledczy, w sumie to kilku są bardzo wyrazistymi osobami. Każdy z nich jest inny. Czasem wkurzają, imponują swoim tokiem myślenia. Nieustraszeni, budzą sympatię. To są ludzie z krwi i kości, dążą do celu, nie wahając się przed niczym. Naginają prawo, aby dostać to, czego chcą...

Autor doskonale przeprowadza czytelnika przez wszystkie etapy śledztwa. Od niechcianej współpracy, po robotę papierkową, jak i przesłuchanie świadków itp.

Czytając mamy już pewne podejrzenia, myśląc sobie, że to ten…a autor tak manipuluje pismem, że guzik jesteśmy w stanie wywnioskować. Idziemy krok w krok z Martinem Servazem.

Tylko poezja potrafi wyrazić niezdolność człowieka do uchwycenia sensu naszego przejścia przez tę ziemię.

Każdy ma swoje tajemnice, każdy ma coś do ukrycia i nikt nie jest tylko tym, na kogo wygląda. 


Słucha Mahlera, jego zastępca rocka, córka metalu. Każdy z nich jest inny. Bohater jest człowiekiem starej szkoły, nie rozumie nowych technologii, nie lubi piłki nożnej, czyta klasykę i słucha Gustava Mahlera. Ważnym elementem jest muzyka, która łączy detektywa i mordercę. Autor pokazuje nam ich podobieństwo.

Rozpoznał w nim człowieka, który tak jak on sam nie cierpiał wulgarności współczesnych rozrywek, głupiego konsumpcjonizmu dzisiejszych ludzi, ubóstwa ich zainteresowań i gustów, pustoty ich myślenia, stadnych zachowań i nieuleczalnej wręcz miernoty. 


Julian Hirtmann dodaje całej serii dawkę tajemniczości, który budzi lęk, strach i napięcie. Prześladuje naszego Servaza. Seryjny morderca to istne zło, można byłoby napisać więcej tomów o nim... Postać intrygująca, nie chciałabym trafić w jego ręce. Ta brutalność, dzikość, a zarazem człowiek „wykształcony"... Uciekł z więzienia, w drugim tomie powraca albo przynajmniej tak się zdaje.

Klimat powieści jest tajemniczy, mroczny, przytłaczający, a najważniejsze bardzo realistyczny. Każdy szczegół opisany jest tak, że masz wrażenie uczestniczenia w tych zagadkach.

Strasznie mnie wkurzało to, że przeczytałam połowę książki i tak naprawdę nie miałam głównego podejrzanego. Autor tak łączył wątki, by nie zdradzić za dużo, a dostać tylko niewielki kęs tego wszystkiego!!! Myślisz, że wiesz, snujesz już plany, a tutaj jesteśmy wciągnięci w grę. Wszystko odwraca się do góry nogami, nic nie jest takie jak myślisz.
Nic nie dzieje się przypadkiem. Jest to atutem powieści.


 Przyjaciel to czasem puste słowo. Nieprzyjaciel - nigdy. - Victor Hugo. 



Co czułam czytając ten cykl: strach, ból, dezorientację, ciekawość, niemoc, otępienie, napięcie, lęk, smutek, nadzieja.

Zastanów się nad tym, co dokładnie wiesz, i nad tym, co zakładasz. Słyszałeś o tym, że ludzie mają skłonność, by chętniej przyjmować te informacje, które zgadzają się z ich wcześniejszymi hipotezami? Nazywa się to rozumowaniem tendencyjnym.

Najlepszy tom, który bym wybrała??
"Krąg"

Napięcie, brutalne historie, a mimo to ma jakąś klasę.
Nie przeczytałam do tej pory takiej książki, z tego gatunku, która by tak mnie rozwaliła emocjonalnie...
SZOK!!!

Czy polecam?? 
Oczywiście, jeśli masz czas śmiało się za nie bierz.

Zsunął się po ścianie i usiadł na podłodze. Jego ciałem wstrząsały dreszcze. Obecni w pokoju żandarmi patrzyli na niego, nic nie rozumiejąc. Przecież ten glina niejedno już widział. Wyłączyli muzykę. Wtedy usłyszeli jego szloch. Byli zażenowani, tak jakby policjant nie miał prawa płakać, przynajmniej w towarzystwie kolegów po fachu, a już na pewno nie podczas pełnienia obowiązków służbowych. Chwilę później usłyszeli wybuch śmiechu. Wtedy pomyśleli, że zwariował. Nie pierwszy raz. Nie są robotami. Muszą brać na siebie całe gówno tego świata. Są żyjącymi kloakami, które zbierają gówno i wywożą je jak najdalej od reszty społeczeństwa. Ale tak naprawdę nigdy dość daleko. Gówno zawsze w końcu wraca.

3 komentarze:

  1. Anonimowy21/6/16

    Ciekawe pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Intryga jest ukryta. Brak możliwości znalezienia podejrzanego, to musi być interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy22/6/16

    uwielbiam zagadki, może skusze się na nie

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Degustująca , Blogger