47# "Kochanek pani Grawerskiej" Krystyna Śmigielska



Kochanek pani Grawerskiej
Krystyna Śmigielska

Wydawnictwo: Replika


OPIS FABUŁY:

Sensacja, polityka, miłość. 

Piętrzące się nieporozumienia pomiędzy małżonkami, niewinny flirt czy chęć pomocy najbliższemu przyjacielowi odmienią całe dotychczasowe życie osobom uwikłanym w tę zawiłą historię. 
Za swoje polityczne aspiracje Marek zapłaci wysoką cenę. Zyskując stanowisko straci szansę na odbudowanie mocno nadszarpniętych więzi z synem, córką i z żonami... 
Marta, podejmując ryzykowną grę miłosną, narazi na niebezpieczeństwo biorących w niej udział mężczyzn. 

O rodzącą się w trudnych warunkach miłość trzeba będzie walczyć a najzagorzalszymi wrogami kochanków mogą okazać się ich sumienia.


MOJA OCENA:

-O swoje walcz. Nie wierz nawet samemu sobie. Pozostawione po sobie trupy, sprzątaj- powtarzał jak mantrę"


Było sobie małżeństwo pozornie szczęśliwe.
On stara się o posadę marszałka, a żona ma stać u jego boku. Pięknie wyglądając i pachnieć. W rzeczywistości jej życie jest jednym piekłem, wiedziała czego mogła się spodziewać po starszym mężczyźnie, ale samotność daje się jej we
znaki. Na drodze kobiety staje nowo poznany Piotr, z którym chciałaby wyjechać. Niestety nie udaje się im… Marta zostaje porwana. 

"Potraktuj tego faceta jak antidotum, lekarstwo lub jeszcze lepiej... Jak suplement diety"


A jej mąż ma ważniejsze sprawy na głowie…

Marcin, który niby przypadkiem źle trafił. Zostaje postawiony w niezręcznej sytuacji. Ma pomóc w przytrzymaniu kobiety. I tak zaczyna się "przygoda" między oprawcą a ofiarą.

"Prosili go o drobną koleżeńską przysługę, a tymczasem musiał sam układać intrygę, dogrywać szczegóły."

Niech nikogo nie zmyli książka, autorka porusza ważne tematy.
Syndrom sztokholmski w związku. Znęcanie się, porwanie, miłość, polityka, zbrodnia, stosunki między byłymi małżonkami.



Opiszę trochę moje odczucia odnośnie do tego syndromu. Nie wiem, czy mogę tak mocno to wyrazić, ale na pewno jest to związek toksyczny między małżonkami, oparty na przemocy fizycznej i psychicznej.
"Pilnowała domu jak wierna suka, która zapomina o swoich potrzebach, gotowa dać się zabić, aby ochronić ukochanego pana przed najmniejszym nieszczęściem. Ale on nie widział w niej takich psich zalet. Chodziło mu o skundloną, napastowaną, po wielokroć zgwałconą, tę, którą każdy może sponiewierać, a ona nie ma prawa odszczeknąć się, warknąć na oprawców"


Najbardziej zaintrygowała mnie postać samego Marka (mąż Marty). Chodzi o jego osobowość, ale i co jest w stanie zrobić…

"Będzie musiał wysyłać ją do sanatoriów, płacić za operacje plastyczne, opiekować się nią jak nieporadnym dzieckiem akurat teraz, kiedy powinien skupiać się przede wszystkim na nawiązywaniu kontaktów i ustawianiu się na resztę życia. Chora, brzydka żona nie pomoże mu w tym, to pewne."

On ma cechy typowego psychopaty. Biznesmen, dla którego kariera jest najważniejsza. Posunie się do wszystkiego, aby osiągnąć cel. Żonę traktuje jak zabawkę i świecidełko przy jego boku. Wywiera na niej swoje zdania i to, iż tylko współpraca sprawi, że ich uczucie będzie bezpieczne i trwałe. Potrafi być czuły, opiekuńczy, będzie grał na każdej niepewności. Czasem potrafi wyzwać ją od najgorszych.

Porwaniem żony, aż tak bardzo się nie przejął.
W końcu ma przy boku jeszcze pierwszą…
Tak dobrze przeczytaliście, Agata również uczestniczy w ich życiu.

"-Teraz! Akurat teraz!- powiedział sam do siebie. -Już ja cię gnoju dopadnę i nogi z du.. ci powyrywam! Żartowniś, ku...mać! - Wykonał gest Kozakiewicza. -Złamasie jeden, nie wiesz, z kim zadarłeś, nie wiesz... Gorzko swojej głupoty pożałujesz, ze mną tak łatwo ci nie pójdzie!."

Specyficzny język, kiedy trzeba jest wulgarny, grzecznościowy, kulturalny, emocjonalny, ale i podwórkowy. To zadziałało na mnie. „Czułam” te dialogi między bohaterami. Sama powieść dobrze zobrazowana. Szybko się czyta, zabawne dialogi i ma swój charakter.

Zabrakło mi rozwinięcia uczucia kochanków, jak dla mnie zbyt szybko się zakochali. Liczyłam również na bardziej „mocne”, drastyczne sceny porwania i przetrzymywania.

Przyzwyczajona jestem właśnie do takich mocniejszych scen, ale tę książkę śmiało można polecić. "Kochanek pani Grawerskiej" jest wciągająca, intrygująca. Bohaterzy dobrze wykreowani, mimo wad polubiłam ich. Autorka dobrze wykreowała świat polityki. Jest dobra na wieczorne dni. 

Zapraszam do przeczytania książki, a już jutro kolejne losy bohaterów.


Polecam,

Nadia Rom


4 komentarze:

  1. Anonimowy16/9/16

    Ten cały Marek to jakiś porąbany gość!!! Nie czytałam tej książeczki, ale skuszę się na nią. Tym bardziej, że jest juz druga część. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już jest. Czytałam i dzisiaj postaram się napisać kolejną.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Wyślę, że to ksążka w sam raz na jeden raz, lubię zasami po takie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nie byłam pewna czego spodziewać się po tej książce. Cieszę się, że ją przeczytałam. Miłe zaskoczenie.

      Usuń

Copyright © 2014 Degustująca , Blogger