52# "Raz na zawsze" Andreas Pflüger


Raz na zawsze
Andreas Pflüger
Wydawnictwo: Otwarte


 OPIS FABUŁY:

Młoda i utalentowana Jenny Aaron robiła karierę w policyjnej jednostce specjalnej. W trakcie nieudanej akcji w Barcelonie straciła wzrok. Myślała, że to najgorszy dzień w jej życiu. Myliła się.

Pięć lat po wypadku przeszłość upomina się o nią. Seryjny morderca, którego niegdyś aresztowała, znowu atakuje. Teraz chce rozmawiać tylko z Jenny.
Specjalistka od przesłuchań żyje w ciemności, ale nie musi widzieć, żeby wiedzieć.
Sprawiedliwość jest przecież ślepa.


MOJA OCENA:

"Nie znasz mnie. I nie znasz Aaron. Ona ci się przedstawi. Ale inaczej, niż myślisz."
 Perspektywa głównej bohaterki to strzał w dziesiątkę. Jest to coś innego. Niewidoma policjantka. Szczególne jest to, że książka nie opisuje nam rzeczy, które można zobaczyć. Czujemy zapachy, odbieramy to, co ona słyszy i czuje, jak funkcjonuje.

"Aron nie robi tego jedynie podczas przesłuchań. Człowiek widzący opowiada ślepcowi rzeczy, których nie powierzyłby nikomu innemu. Ponieważ ślepiec nie widzi, że człowiek się czerwieni, zaciska dłonie, patrzy w próżnię, szuka słów. Jak na spowiedzi: widzący czuje, że znajduje się za czarną kotarą, która dzieli go od ślepca, a przy tym sam jest ślepy."

 Rzeczywistość, która staje się dla mnie bardziej intensywna. Zaangażowałam się dość mocno w historię. Dowiedziałam się jak funkcjonują osoby niewidome. To było niesamowite. Bohaterka nie lituje się nad sobą, oczywiście jej znajomi też nie. Oni traktują  jak równi sobie.

"Wtedy jeszcze nie podejrzewała, że będzie policjantką zupełnie innego rodzaju i podąży za ojcem po kruchym lodzie, pod którym przy każdym kroku widzi się twarze zmarłych".


Mam tutaj mały problem… Ciężko mi stwierdzić czy osoby, które nie widzą mogą mieć takie "zdolności". Nie wiem, czy jest to trochę naciągane, czy nie.
Echolokacja... kurcze dowiedziałam się naprawdę bardzo ciekawych rzeczy.

"Aaron klęka, zbiera garnki, patelnie, warząchwie i z hałasem uderza jednymi o drugie, podczas gdy ... rzuca ich na posadzkę coraz więcej i napawa się widokiem tego, co uważa za jej bezradność."

"-Każde zwierzę w oborze, każda dżdżownica w kupie gnoju jest mądrzejsza od ciebie. Właśnie pozwoliłeś się jej rozejrzeć."


Odniosłam wrażenie, iż bohaterka posiada supermoce… jest tak zdolna mimo niepełnosprawności. Dla niej nie ma to znaczenia, wręcz przeciwnie, umiejętności, odwaga. Trudno jest mi opisać to, jakie wywarła na mnie wrażenie.


Zupełnie inny punkt widzenia. Jestem zachwycona nią. Ta książka jest inna!!!! Taka oryginalna, sama fabuła była świetna. Nie mogę się jej nadziwić.

"Jak on wygląda po szesnastu latach?
- Bardzo mi przykro, że pani oślepła. Naprawdę, bardzo mi przykro.
Masz, podaruję ci erekcję".

Fabuła, która porywa od pierwszych stron. Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć, wraca i to z mocnym przeciwnikiem. Łączy ich pewna rzecz…

Wiele zwrotów akcji, napięcie, adrenalina, nie byłam pewna, czego się dokładnie po książce spodziewać. Czytasz z zapartym tchem czekając na finał. Książka emanuje całą pracą, jaką napisał autor. Historia, która zdaje się wiarygodna, prawdziwa. Ale czy jest?

"-Kusząca propozycja, lecz może innym razem. Jaki był do tej pory pański najlepszy strzał?
-W prawy kącik ust z dwóch tysięcy dwustu osiemdziesięciu czterech metrów.
-Mój szacunek
-Celowałem w lewy.
-A więc ma pan również poczucie humoru, świetnie. To dar, którym ja niestety nie dysponuję."


Musisz oddać się tej książce. Nic nie jest takie jak się zdaje. Szczegóły były dobrze napisane, nie czułam się wykluczona z wydarzeń.

Bohaterowie, to oni grają pierwsze skrzypce. To dzięki nim ta książka jest świetna pod każdym względem. Mocne charaktery, barwne postacie.

Jest coś jeszcze w tej książce, co zdziwiło mnie. Nie chciałabym zdradzać dokładnie tego, bo to byłby jeden wielki spojler książki. O już wiem napiszę w tajemnicy, że to jest KODEKS. Nie napiszę, co i jak, bo te zasady mają coś do historii. To łączy ją z przeszłością i z „nim”.

Ślepa i kulawy. Dream team.

Jeśli zamierzasz sięgnąć po lekturę wyznacz sobie parę godzin. Musisz całkowicie dać się jej porwać.

Moja pierwsza myśl ... nie wiem, czemu to film „Pocałunek smoka” nie wiem, czy ma jakiekolwiek znacznie w tym, ale cały czas chodzi mi to po głowie. Więc wywalam to tutaj…

Nie widzieć, wiedzieć.


Jestem absolutnie zachwycona książką. Nie oceniaj książki po okładce i opisie, czasem ciężko jest określić to, co czai się pod okładką.

"Żaden ból nie może być tak wielki, żeby wart był skrywania go."

Polecam serdecznie i czekam na Wasze relacje.
Pozdrawiam,


Nadia Rom

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa i zachęcająca recenzja. Może sięgnę po tę książkę. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że skusisz się. Dziękuję.

      Usuń
  2. Uwielbiam czytać książki i chętnie przeczytałabym kolejna ciekawą książkę 😉

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Degustująca , Blogger