"Margo" Tarryn Fisher



" Naszym przeznaczeniem jest czuć przygnębienie, choćby tylko po to, żeby chronić się przed ściemą szczęścia."

Margo
Tarryn Fisher
Wydawnictwo: SQN

Margo mieszka w Bone. Społeczeństwo zamieszkujące je to prostytutki, dilerzy, sami najubożsi. Mają nadzieję na lepsze życie, ale inni twierdzą, co innego, że bez kasy nie warto się stad ruszać. Depresja, działalności przestępcze jest tutaj normalnością. Ludzie, którzy znieczulają się alkoholem…


"Każda zła rzecz, która się wydarza, przypomina ludziom coś, o czym próbują zapomnieć. Kiedy jesteś bogata i widzisz coś takiego w telewizji, tulisz swoje dzieciaki i cieszysz się, że nie ciebie to spotkało. Kiedy jesteś z Bone, tulisz dzieciaki i modlisz się, żeby nie były następne."

Jeżeli urodziłeś się w Bone to i tutaj zginiesz...

"Ludzie chcą innego życia, ale dają się wciągnąć w to samo, którym żyli ich rodzice; w to samo miasto, tę samą biedę, te same zmagania. Potem mają własne dzieci i pamiętają obietnice, jakie sobie składali: że wyniosą się stąd w cholerę. Ale nie wynoszą się, bo to nie jest takie łatwe."

Autorka na końcu książki napisała list do czytelników. Z powodu braku głosu przez bite dzieci, które cierpią za grzechy rodziców. Osoby, które są prześladowane, niedożywiane, ale i wołające o pomoc. Autorka postanowiła zemścić się w imieniu wszystkich tych, którzy sami nie mogli się bronić!!! Napisała właśnie tę książkę, którą polecam!

Dzieci nie powinny cierpieć. Nie powinny być samotne. Nie powinny czuć się niekochane.

Dziewczyna stała się bronią nie do okiełznania…


„Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból”

Margo opowiada swoją historię. Po raz pierwszy spotykamy się z nią w wieku 13 lat. Mieszka ze swoją matką prostytutką. Opisuje swoją relację (albo jej brak). Margo wie, że jest gruba, brzydka i nie zasługuję na żadną uwagę. 

"Są rzeczy, których nigdy nie robimy, bo ktoś napełnia nas strachem przed nimi albo wmawia nam, że nie jesteśmy ich godni. Chcę zrobić wszystkie swoje nigdy-sama albo z kimś ważnym. Nie obchodzi mnie to. Chcę po prostu żyć."

Zaprzyjaźnia się z Jude Grant, przystojnym chłopakiem na wózku inwalidzkim. Staję się wsparciem dla Margo w tych trudnych chwilach. Kiedy dziewczynka, którą zna Margo znika, para chce ją znaleźć.

Nie pamiętam już, co to znaczy wolność. Co to znaczy być otwartym na świat, co to znaczy nie czuć strachu. Potrzebuję czegoś, co mnie złamie. Tylko trochę, żeby mogła poskładać się na nowo - inaczej. 

 Margo staje się bardziej spostrzegawcza. Jej umysł i emocje „rozdzierają” się, gniew, zemsta staje się jej domeną. Chce poznać prawdę i sama wymierzyć sprawiedliwość za wszelką cenę. 
To zmienia jej nieodwracalnie życie.

Czasami, ratując kogoś innego, ratujesz też trochę samego siebie. Kochając kogoś innego i nie oczekując niczego w zamian, uczymy się kochać siebie. Może to ten zwykły akt działania na innych sprawia, że czujemy się lepiej we własnej skórze.

Margo przechodzi dramatyczną zmianę podczas jej młodzieńczych lat. Jest zła, kipi gniewem, że nie ma na tym świecie sprawiedliwości. Staje się pewna siebie, poszukuje zemsty na wszystkich. Podąża swoją własną ścieżką i wymierza karę.


Rozumiem smutek i dlatego mu ufam. Naszym przeznaczeniem jest czuć przygnębienie, choćby tylko po to, by chronić się przed ściemą szczęścia. Będę znać tylko ciemność; może kluczem jest uczynić z tego sztukę.

Staje się aniołem zemsty, staje w obronie tych, którzy nie mogą sami się bronić. Chce doprowadzić do sprawiedliwości, nie ważne, w jaki sposób.

Twoja niewinność umiera w agonii. Czujesz ból, gdy zaczynasz rozumieć, że nikt cię nie uratuje. Nikt nie da ci wolności. Nikt nie da ci sprawiedliwości, ani zemsty, ani szczęścia, ani nic innego. Nic. Jeśli zechcesz i starczy ci odwagi, sama to weźmiesz.

Styl pisania autorki jest genialny, pokochałam ją za serię "Mimo moich win", ale tutaj dostałam kubeł zimnej wody. To jak zostało zobrazowane miasteczko, ci ludzie i ich problemy. Życie, które widziałam tylko w wiadomościach itp. To było realistyczne, głębokie, mroczne i bardzo cenne. Szczerze to bałam się trochę, że autorka przerysuje ten cały „obraz”, ale myliłam się. To było straszne, a zarazem dobre…

[...]Żeby być naprawdę szczęśliwą, musisz tego chcieć. Choćby życie ci się skomplikowało, musisz zaakceptować to, co się stało, porzucić ideały i nakreślić nową mapę prowadzącą do szczęścia.

Widziałam to oczami społeczeństwa, ale i z punktu psychologicznego. Analizowałam ją i jej zachowania. Osoba otwarta, z sarkastycznym poczuciem humoru, a zaraz dorosła osoba z niepokojącymi myślami. To było fascynujące, gdy ktoś tak diametralnie się zmienia. Wystarczyło tylko (aż) nagłe zaginięcie dziewczynki, żeby cały tok myślenia zmienił się. Staje się socjopatą.

Ja wiem, że akcja może nie była szybka, ale zrozumiałam to. Taki był zamiar, zobaczyć stopniowe zmiany w Margo, przeżyć to razem z nią. 

A gdy tylko zdasz sobie sprawę, że wszyscy udajemy, nic nie będzie w stanie cię zastraszyć: żadna kara, porażka, śmierć. Nawet ludzie. Nie ma nic szczególnego w człowieku, który dobrze udaje. Jest tylko kolejną duszą, może nieco mądrzejszą, nieco lepszą w zaliczaniu porażek niż Ty. Mimo to niewartą ani sekundy strachu.

Sama nie wiem, czy ją polubiłam, czy była mi obojętna. Wiem jedno jakaś cząstka jej siedzi w każdym z nas. Nie tylko ona chciałaby „naprawić” świat i zło wokół niej, ale czy posunęłabym się do tego, co zrobiła ona? 

Jedno i drugie to uzależnienie. Emocjonalne, fizyczne. Robisz to, bo musisz. Nie ma znaczenia, czy twoje ciało pragnie tego, czy nie. Twój umysł tak chce i koniec.

I właśnie to jest moim problemem, bo nie wiem, co o niej sądzić, jako postaci. Wywarła na mnie ogromne wrażenie, ale nie wiem, jakoś nie przekonała mnie do siebie? Może autorce wcale nie chodziło o to, przedstawiła osobę skłonną do wymierzania samej sprawiedliwości. I musiałam się z tym pogodzić.

Kiedy spełniasz czyjąś potrzebę, czujesz się dla niego ważniejszy.

Jest tragiczną bohaterką.


Cała książka ocieka smutkiem, bólem, rozczarowaniem „tego” świata. Miałam wrażenie, że zostałam zmuszona do przeczytania jej i snucia refleksji na jej temat. Kiedy myślisz, że stało się już coś gorszego, autorka dowala kolejną tragedię…

Jedynym minusem jest dla mnie zakończenie…
Nie wiem, co sądzić o tym, co będzie dalej i jak potoczą się jej losy. Nie wiem, czy to z braku pomysłu, czy tutaj (nie będę zdradzać szczegółów).

a? 

"Margo" to dobra lektura, gdzie młoda osoba staje się oprawcą. Opowieść, która uwalnia Twoją chęć zemsty na innych ludziach. Zaskakująca, warta uwagi. 


Dzisiaj jesteśmy tutaj, a jutro nas nie ma, zostaje po nas tylko garść wspomnień. Cholernie przygnębiające.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Degustująca , Blogger