"Dotyk" Claire North


- I co za to chcesz?
-Powiedziałem: chcę twojego ciała.”

Dotyk
Claire North

Wydawnictwo: Świat Książki

**************************************************

 „Ja, nazywana przez wrogów Kepler…” 

Byli normalnymi ludźmi, jak każdy z nas. Przez gwałtowną śmierć, uraz  przełącznik katalizuję się. Ciało wysyła impuls, który utrzymuje przy życiu i chce je gdzieś utrzymać. Wystarczył dotyk innej osoby… i tak Kepler przesiadała się z ciała do ciała. Wędruje między innymi, żyjąc ich życiem.



Zawarła umowę z  Josephine i przejęła ją. Prowadziła dobre życie, starała się i opiekowała do dnia gdy zostaje brutalnie zamordowana przez wynajętego zabójcę. 

„Josephine Cebula umierała, choć miałam umrzeć ja. 
Dwie kule trafiły ją w klatkę piersiową, jedna w nogę.
 Na tym powinno się skończyć, lecz zabójca stanął nad konającą dziewczyną i szukał mnie.
Mnie.”


Kepler zmienia ciało i wyrusza na misję pomszczenia „siebie” . Dochodzi do wniosku, że za zabójstwem stoi organizacja zwalczająca widma. Przejmuje ciało Nathana (zabójca) i szuka sprawiedliwości… Okazuje się, że nie wszystko jest takie proste, kolejna tajemnica, która łączy się z Kepler…

„Ruszyłam w stronę toalety i z przyzwyczajenia weszłam do damskiej. 
Pierwsze minuty są zawsze najtrudniejsze.”

Historia jest przeplatanką teraźniejszości z przeszłością. Dzięki temu dokonujemy analizy jej charakteru i czynów. Szukamy dla niej usprawiedliwienia, współczucia, ale i tolerancji. Poznajemy jej wcześniejsze wcielenia i życia jakie prowadziła. 

„Kiedy człowiek przenosi się do nowego ciała, problem polega na tym, że do końca nie wiadomo, czym się wcześniej zajmowało.”


Sama Kepler jest tutaj taką antybohaterką. Posiada w sobie cechy negatywne, (tyle żyć, ile błędów). Mimo przetrwania stara się zminimalizować szkody kosztem innych osób. Bierze ciało dla siebie, aby przetrwać, ale stara się o nie dbać. Nie zostawia „ich” nadużytych i nie wykorzystuje sytuacji. 

„(…) Poszłam do szpitala za idiotę chorego na raka, bo bał się operacji i nie chciał się leczyć.”


Kepler jest tym, w kim zamieszkała. Nie ważne czy mężczyzna, kobieta, tutaj nie ma różnicy. To się nie liczy po tylu latach i tylu osobach. Stanie się każdym i dobrze odegra swoją rolę w tym.

„Leżę w wagonie sypialnym i przypominam sobie…
Marilyn Monroe.
Cóż za cholernie głupi pomysł…”


Nie jest jedynym widmem, są inni. Wszyscy po za nią są płytcy, dążą do wzbogacenia się i skupiania na sobie uwagi. Nadużywają, zabawiają się innymi, korzystają z każdej sytuacji.  Odebrałam to tak jakby wszyscy byli źli, a ona taką dobrą duszyczką w całej historii. 

„W 1798 roku, gdy siedziałam na brzegu Morza Czerwonego, 
po raz pierwszy zrozumiałam prostą prawdę: nie jestem jedyną istotą,
 która przechodzi z ciała do ciała, z życia do życia”

Dużego plusa daję za „intymność” ze swoimi ciałami. Każde było traktowane z szacunkiem i pielęgnowane. To było prawdziwe, nienaciągane i nie przesadzone. To nie jest tak, że brała ciało i reszta jej nie obchodzi. Ciało, organizm ma swoje przyzwyczajenia, lata,  jakieś skazy itp., i ono domaga się. Wszystko dobrze zobrazowane. 

 „Ich życie jest moim życiem, a jeśli młodziutka dziewczyna, w której ciele mieszkam, używa skomplikowanych mikstur na trądzik, naśladuję ją, bo zna swoją skórę lepiej ode mnie, wie, co nosić, a czego nie nosić. Przede wszystkim idę z duchem czasu.”


„Nienawidzę być stara. (…) Zrobiłam krok do przodu i o mało się nie przewróciłam, źle oceniając stabilność nóg. Następny, znacznie ostrożniejszy krok sprawił, że poczułam dygot kolan i kręgosłupa. Lewą ręką ściskałam w kieszeni klucze, a kiedy je wyjęłam, spostrzegłam, że trzęsą mi się palce, a moja skóra przypomina powierzchnie suszonego daktyla.”

Początkowo nie mogłam wczuć się w książkę, dużo się działo. Nie byłam w stanie nadążyć między skokami w czasie. Czasem byłam zdezorientowana, jak ci "gospodarze", nie wiedziałam kiedy skoczyła i kim dokładnie była (w połowie książki). 

Bardzo szybkie tempo, porywająca akcja. Tutaj nie ma czasu na odpoczynek, cały czas musi się coś dziać. Język prosty, łatwy w odbiorze. Pomysł na fabułę był naprawdę dobrym posunięciem. Zostałam mile zaskoczona. 


Bardzo, ale to bardzo wciągnęła mnie ta książka. Z niecierpliwością chciałam dowiedzieć się kim jest pewne widmo… Czułam potrzebę poznania powodu, dlaczego to robił. 

No i już jak poznałam "ten" powód, to byłam hm... zdziwiona i zasmucona? Tak chyba mogę to określić, niby prosty, taki błahy powód? Serio? 

Ale lata spędzone na nieśmiertelności mogą zmienić tok myślenia. Więc co ja mogę o tym wiedzieć.

Osobiście zostałam spoliczkowana i tak zostawiona. I TO ZAKOŃCZENIE? WHY?! 

„-Podoba ci się to, co widzisz?”


„Dotyk” to książka, która pokazuje co to znaczy być nieśmiertelnym. Jakie brzemię trzeba nosić i czy da się przeżyć w jednym ciele, do końca? Czy chęć lepszego życia będąc kimś innym nie jest lepsza? I najważniejsze czy widma są w stanie pokochać nowe ciało i w nim umrzeć?

Mimo paru minusów, książkę warto przeczytać. Poznać wszystkie życia Kepler, jej charaktery i tok myślenia. Otworzyć swój umysł na nowe doświadczenia i dać się ponieść tej fantazji.

I pamiętaj:

"Jestem nikim.Jestem Kepler.Jestem miłością.Jestem tobą."


Nadia,

Zastanawiam się nad "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta". 

Czytał ktoś? Polecacie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Degustująca , Blogger