ZAPOWIEDŹ "Najlepszy powód, by żyć" Augusta Docher

ZAPOWIEDŹ "Najlepszy powód, by żyć" Augusta Docher

PREMIERA: 27 września



"Najlepszy powód, by żyć"

Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.

Dominika budzi się po kilku dniach.
Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić.
Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie.
Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała.
Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…

Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę.
Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać?
I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?


"Cykl" Monika Jagodzińska

"Cykl" Monika Jagodzińska

Monika Jagodzińska
Wydawnictwo Psychoskok, 



12 różnych historii
12 miesięcy 
12  problemów
12 rozwiązań?


"Miłość powinna dawać radość. Miłość powinna dawać szczęście. Miłość powinna dodawać, a nie podcinać skrzydła"

Wybija dwunasta godzina, zaczyna się Nowy Rok. To czas, gdy ludzie żegnają się ze starym , a witają nowy. To czas, gdy chcemy "pozbyć" się dawnego życia, zmienić coś w sobie. Składamy obietnice, wyznaczamy nowe cele i cieszymy się nimi. Ale co stanie się, gdy Nowy Rok zaczniesz od "najgorszych" rzeczy, co stanie się, gdy będziesz chciał zakończyć wtedy swoje życie?

Miałam ostatnio problem i kiedy już myślałam, że ... dostałam wiadomość od autorki z  zapytaniem o zrecenzowanie tej książki. Zgodziłam się i napiszę jedno. Dziękuję AUTORKO za tę książkę, dałaś mi wiarę i silnego kopa. Kiedy myślałam, że już nic nie spotka mnie dobrego... BUM zjawia się "Cykl". Zanim zacznę, wspomnę tylko, że mimo wszystko to Pani stała się moim światełkiem i aniołem. Dziękuję.


"Zaczął się nowy rok. Zaczęła się misja. Nasza misja. Moja misja. Staliśmy w szeregach. Obok ludzi. Mieliśmy dwanaście miesięcy. Dwanaście długich miesięcy. Pięknych? Pełnych bólu? Zapewne i jedno i drugie. Mieliśmy być przy nich. Pomagać. Czasem działaniem. Czasem tylko poczuciem, że nie są sami. Byłem świadomy powagi zadania"


Książka jest naprawdę króciutka, mogę napisać, że za krótka. Chciałam delektować się nią jeszcze przez długi czas. Chciałam mieć uśmiech na twarzy czytając każdą historię zawartą tutaj. Mimo smutnych wydarzeń jest nadzieja. 

"Nie ważne co zrobię. I tak to nie będzie wystarczające"

Uwielbiam motyw aniołów w książkach, ale przeważnie to były typowe młodzieżówki itd. Tutaj dostałam książkę z refleksją, dająca do zrozumienia i skłaniająca do przemyślenia. To "opowiastki" mimo wszystko o ludziach takich jak my.  Pewnie dlatego odczuwałam to całą sobą i cieszyłam się z każdego zdania. Zmierzamy się z lękami jak i przeciwnościami.

"Ktoś woła, nie mówiąc nic. Nie wypowiadając żadnego słowa. Niemo. Ktoś potrzebował pomocy. Ktoś cierpiał, ale nie chciał ratunku. Nie jawnie"

Wywołuje dużo emocji, czasem miałam łzy w oczach,  uśmiech na twarzy, ale i czułam nadchodzącą nadzieję dla bohaterów. To było coś innego, magicznego, a zarazem tak rzeczywistego. Wiem jak to brzmi, ale jest coś tutaj, że chce się krzyczeć i śmiać. Kibicowałam wszystkim, dzieliłam smutki i radość. Język bardzo prosty i lekki, choć miałam chwilowo poczucie zdezorientowania. Kto kim był? Czyimi oczami widziałam daną sytuację.

Jaką rolę spełniają ANIOŁOWIE? Czy istnieją naprawdę?  Tego musicie dowiedzieć się w "Cyklu".

Trzymam kciuki za dalszą karierę autorki, mimo paru błędów książkę warto przeczytać. Mam nadzieję, że uda mi się w przyszłości również sięgnąć po kolejne powieści.

Polecam i dziękuję autorce za możliwość przeczytania tych historii.

"Długo siedziałam cicho. Bałam się. Byłam zależna. Myślałam, że jestem zależna. Myliłam się. To ty chciałeś, żebym tak myślała. To koniec. Odchodzę"



szybki konkurs na fanpage!!



Szybki KONKURS NA FANPAGE

Zasady:

1. Polub Degustacja książek
2. Polub profil autorki Anna Bellon
3. Polub profil SPONOSORA NAGRODYOMGBooks
4. Jak wiecie, każdy autor uwielbia miłe słowa. Zostawcie w komentarzu kilka ciepłych słów autorce. Niech wie, że trzymamy kciuki za kolejne przygody zespołu!!!

Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski. Sponsorem nagród jest wydawnictwo.
Facebook nie jest w żaden sposób powiązany z konkursem. 
Czas trwania konkursu: 07.08-08.08.2017 godz. 23:59
Wyniki 09.08.2017.

Powodzenia 🤗
"Nie zapomnij mnie" Anna Bellon

"Nie zapomnij mnie" Anna Bellon


recenzja Nie zapomnij mnie Anna Bellon



Uprzedzam ta opinia to "OKSYMORON". Sama będę siebie pogrążać i zaprzeczać słowom.



„Nie zapomnij mnie” to druga powieść Anny Bellon. Pierwsza ukazała się w tamtym roku „Uratuj mnie” <recenzja> . 

Poznajemy kolejną historię członka zespołu „The Last Regret”.

Po wielkim sukcesie zespołu, Ollie ma wszystko czego pragnął. Wymarzony apartament, pieniądze i sławę, ale jest coś, czego chłopak nie może mieć.  Jego jedyna miłość odeszła, a z nią całe szczęście. 

„Bo Ollie nie zapomniał o Ninie, pierwszej i jedynej, którą naprawdę kochał. Którą chciał mieć w sercu na zawsze. I która zniknęła z jego życia.”

5 lat później

Na jego drodze staje ona, Nina. Ta, która odeszła nie mówiąc nic, ta która nie wiadomo czy darzyła go prawdziwym uczuciem. Ta, o której przez tyle lat nie mógł zapomnieć. 

______________________________________
Ollie dorósł, już nie jest chłopcem tylko z marzeniami. To mężczyzna, który zna swoją wartość.  Osiągnął już bardzo dużo, ale nie jest szczęśliwy. Mimo trudnego dzieciństwa radzi sobie dość dobrze. Zawzięty, ma swoje zdanie, nie boi się mówić wprost tego, co myśli. Jest postacią, którą polubiłam. Czasami zbyt słodki i naiwny, ale ma w sobie coś, co przyciągało mnie do niego. Może to dzięki poprzedniej książce czułam jakąś sympatię do niego.

"Ale gdy przez długi czas nie masz niczego, chwytasz się jedynej stałej rzeczy albo osoby"

Nina, z jej osobą mam problem. Niby początkowo dość skryta, później już się rozkręca, ale nie polubiłam jej. Nie chodzi mi o zachowanie sprzed kilku lat, ale ogólnie. Nawet nie wiem jak to opisać, więc powiem wprost nie lubię jej i tyle.   Jakaś taka płytka i jej uczucia nie „oddziaływały” na mnie. Była, bo musiał ktoś być…

Teraz są dorosłymi ludźmi, ich tok myślenia się zmienił. Błędy, jakie popełnili wcześniej da się łatwo „naprawić”. I tu zaczynają się schody…

"A przeszłość miała to do siebie, że lubiła się o człowieka upominać właśnie wtedy, kiedy ten chciał ją puścić wolno"

Książkę czyta się bardzo szybko i lekko. Historia tej dwójki zapowiadała się bardzo dobrze, ale coś poszło nie tak. Albo moje hormony szaleją, albo ta powieść nie zrobiła na mnie tak mocnego wrażenia jak poprzednia. 

Fabuła nie powala oryginalnością, wszystko podane na tacy. Nie mamy szansy nawet zastanowić się nad wyborami bohaterów. Co nimi kierowało itp., historia przewidywalna, nie odczułam nic czytając tę pozycję. Jest mi przykro, że tak ja ją odebrałam. Niczym nie zaskoczyła mnie tym razem autorka. Mam mieszane uczucia wobec tego tomu. Myślałam, że będę kibicować bohaterom, a tutaj wszystko było mi obojętne. 

"Tworzenie muzyki było uzależniające jak narkotyk. Uderzało do głowy niczym działka kokainy. Pierwszy raz jest niewinny, ale każdy kolejny sprawia, że nie możesz już bez tego oddychać. Nie możesz myśleć. Nie możesz jeść. Nie możesz spać, bo twój świat bez muzyki wydaje się niekompletny. Życie staje się niekończącą piosenką"

Całość w porównaniu do tomu pierwszego jest naiwna i hmm zbyt lekka? Tak chyba mogę to określić, mimo paru „dramatów” powieść jest bardzo leciutka. Ot spotkanie po paru latach i…
Nie wiem czy tylko ja odebrałam tę książkę w ten sposób. Wszystkie problemy i przeszkody same się usuwały. Nie było tego czegoś „głębszego”. 

Ale żeby nie było:

-Miłym zaskoczeniem są perypetie poprzednich bohaterów Mai i Kylera. To są właśnie moi ulubieni bohaterowie! Z przyjemnością czytałam wydarzenia z nimi związane.

- autorka nie tylko skupiła się na parze, reszta zespołu również tutaj uczestniczy. To jest fajne, że mimo kolejnego tomu nikt nie jest pominięty. Trasa, pogawędki, dyskusje, przekomarzanie się to jest właśnie zgrany zespół

- Z jednej strony ich miłość, przeszłość jest cukierkowa, ale nie dziwię się, w tym wieku wszystko wygląda inaczej. Zdaje się historia jedna z, wielu, ale jest w niej cząstka każdego z nas. 

Przecież każdy kiedyś się zakochał, został porzucony bądź odwrotnie, robił głupie rzeczy, czasem żałował. Ale co stanie się, kiedy przeszłość wróci, a ty dostaniesz kolejną szansę na „jeszcze jeden raz”? Złapiesz się tego? Zaryzykujesz mimo wszystko?


Więc podsumowując: mam mieszane uczucia, co do tej pozycji. Nie mówię jej nie, ale jest coś nie tak. Mam dylemat, ponieważ poznałam poprzednią parę i właśnie w niej się zakochałam, to ta nie zrobiła na mnie wrażenia. 

Jako czytelnik zawsze boje się czytać kontynuację serii, ze względu na bohaterów. Boje się, że bardziej spodoba mi się kolejna, a reszta stanie się tylko miłym wspomnieniem. Ale tutaj tak się nie stało. 

Czy przeczytam kolejny tom z tej serii? Z pewnością tak. Mam wielką nadzieję, że autorce uda się  mnie usidlić i złamać serce. 

Pozycja dla młodszych czytelników, w sam raz na wakacje.

"Nina zostawiła po sobie otwartą furtkę, Ollie. Ten rozdział nie jest zamknięty. Nie zapomnisz jej. Ale możesz mimo wszystko ułożyć sobie życie bez niej"


Dziękuję WYDAWNICTWU OMGBOOKS ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI.


Klikając w link, możesz sprawdzić najniższą cenę książki

<klik>
Przedpremierowo "Grzesznik" Artur Urbanowicz

Przedpremierowo "Grzesznik" Artur Urbanowicz



grzesznik Artur Urbanowicz
Grzesznik
Artur Urbanowicz
Wydawnictwo GMORK
PREMIERA 7 SIERPNIA

Suwałki... 
tam PANEM jest Marek Suchocki znany jako „Suchy”. Stoi na czele grupy przestępczej o dużych wpływach, powiązany z osobami na różnych szczeblach władzy. Bezwzględny gangster wiedzie sobie  wymarzone życie do dnia, gdy dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia.  Marek postanawia stawić czoło swojemu wrogowi jako pierwszy, ale nie spodziewał się tego co nastąpi później…

Mija tydzień...
Po „niefortunnym” wypadku bossa, mężczyzna budzi się ze śpiączki i nie wie co się dzieje. Okazuje się, że jego najgorsze obawy sprawdziły się, stracił swoją grupę, ludzie przestali się go bać, nie budzi już respektu. Mało tego z konta zniknęły wszystkie pieniądze i nawet rodzina się powoli od niego odwraca. Bar, który był jego azylem również przejął jego wróg.

Przecież wrogowie muszą wrócić…

Grzegorz Samielewicz...
Znany jako  "Grzesznik" powraca na swoje rejony. Przejął wszystko to, co przez lata Suchy posiadał. Inteligentny facet stawia warunki albo będzie pracować dla niego, albo wiadomo… Marek stoi przed trudnym wyborem, ale to nie wszystko, wokół niego zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Głuche telefony, dziwne dźwięki, halucynacje  i coś, o czym człowiek nie chce nawet myśleć…

"ZŁO BIERZE SIĘ Z EGOIZMU"

Pierwsze, co napiszę, to książkę czytałam w czasie burzy! I wiecie co, nigdy więcej tego nie powtórzę…

Zacznę od początku, mianowicie od postaci.

"Każdy z nas jest tylko człowiekiem. Każdy z nas ma swoje słabości, czułe punkty, w które można uderzyć. Niewzbudzające zaufania delikatne filary w konstrukcji jego osobowości, które można złamać zaledwie pchnięciem. Wbrew pozorom, ważne filary. Podtrzymujące wszystko w ryzach. I to takie, z których najczęściej nie zdajemy sobie sprawy.
Każdy z nas się czegoś boi"

Uwielbiam GRZESZNIKA! Kurczę, gdy tylko się pojawił byłam nim zafascynowana. Aby za bardzo się nie rozpisywać wymienię  jego cechy: bezlitosny, inteligentny, co najważniejsze zawsze opanowany. Perfekcyjny behawiorysta. Czasem miałam wrażenie, że to ta sama osoba z książki PANA MROZA. Jego tok myślenia, postawa, mowa, zapierała mi dech w piersiach. Chyba pierwszy raz w życiu bardziej szanuję i uwielbiam nie tę postać, co trzeba. Przybliżę WAM pewien cytat, Grzegorz również działał tak na Marka. Mogłabym pisać o nim więcej rzeczy, ale za dużo bym zdradziła.  Takiego typka to ja bym nie chciała poznać w ciemnej bramie

„(…) Jednocześnie zdawał się roztaczać wokół siebie jakąś niesamowitą, cholernie przyciągającą aurę. Jakby wydzielał z siebie pełną ciepła, pozytywną energię, która sprawiała, że z jakiegoś powodu Marek stopniowo zaczynał nabierać do niego zaufania. Nie potrafił tego wyjaśnić. Czuł się prawie jak podczas życzliwej rozmowy z ojcem, który ze szczerą troską w oczach i głosie nalega, by syn podzielił się z nim swoimi problemami”

PSST TAK,  TEN KOLEŚ NOSI KAPELUSZ.

Co, do teraźniejszego postrachu miasta, hmm. Tutaj mam pewien problem, teraz porównując ich obu mam wrażenie, że Marek jest zwykłym prostakiem. Niczym się dla mnie nie wyróżniał, hałaśliwy, nerwowy, wiecznie niezadowolony. Ta jego „praca” była jak hobby, nic wielkiego. Jest twardy, bezkompromisowy, nie zawaha się nawet przez moment, aby kogoś postrzelić. Cały czas mam chęć porównywać ich obu do siebie. Marek w moich oczach stał się początkującym uczniakiem w świecie mafii.

„Nazywam się 666”

Reszta postaci jest bardzo różnorodna, ludzie Marka wierni zasadom oraz lojalni wobec przywódcy. Do czasu, gdy pojawia się Grzegorz. Matka Suchego, która rozwala chyba tutaj wszystko swoim zachowaniem. Rodzina, która zdaje się wzorowa na pierwszy rzut oka. Ksiądz, lekarze i inni są bardzo interesujący. Poznajemy również relację między wszystkimi ludźmi w książce. To nie są puste postacie bez swojego "życia", oni również dużo wnoszą do książki.

"–Marek.
–No?
–Tak sobie myślę.
–No? 
–Weź ty mi powiedz, kto to są „ci co zawsze, w niebieskich mundurach?"


Przechodząc teraz do samego czytania, to tutaj niestety, ale tak 150 stron czytało mi się ciężko. Wszystko szło powoli, myślę, że autor chciał dokładnie przybliżyć czytelnikom życie Suchego. Później jest coraz lepiej i jeszcze lepiej.  Zaczynają się dziać dziwne rzeczy, może i troszkę podkoloryzowane, ale efekt jest piorunujący. Momentami nie wierzyłam w to, co tutaj przeczytałam.

"–Co się stało, żabko?
–Idą po ciebie.
–Co?
–Idą po ciebie"

Tak naprawdę nie tego się spodziewałam. Miałam jakieś swoje „wytłumaczenie” na to wszystko, choćby ze względu na zakończenie poprzedniej powieści. Nie wiem dlaczego, ale mój tok myślenia szedł w tamtym kierunku. Oj myliłam się i to bardzo, dziękuję AUTORZE.

Zdziwiłam się również budynkami i miejscami, byłam przekonana, iż będzie to dokładny opis tak jak w „Gałęzistych”, a tutaj proszę parę najbardziej szczególnych zdań i koniec.  Oczywiście bardzo realistycznie. I pojawiła się nie tylko  pewna "postać" z poprzedniej książki, ale i miejsce.

"Zauważyłeś, że jakiegokolwiek filmu o gangsterach nie obejrzysz, to szef zawsze jest ubrany na czarno? Oraz jeździ czarnym autem? Sam zresztą takie miałeś. Przypadek?"

Gdy już zaczęły dziać się "te" rzeczy, miałam mętlik w głowie. Sama już nie wiedziałam, co jest prawdą, a co iluzją. Koszmar, czy rzeczywistość. Autor w bardzo umiejętny sposób to rozegrał. Dawkował napięcie tylko po to, aby dojść do punktu kulminacyjnego (czytaj kołatanie serca). Szczegółowe opisy scen, prosty język, wszystko perfekcyjnie stworzone. Nie miałam najmniejszego problemu z przeczytaniem tej książki. Pan Artur doskonale odnosi się do lęków człowieka. Pokazuje to, iż tak naprawdę wszystko jest możliwe. 

"–Biega? –upewnił się kpiącym tonem Suchy.
–Może źle się wyraziłem. Skacze z drzewa na drzewo, pełza, wije się. Nie wiem, jak to dobrze opisać. Jak jakaś nienaturalnie szybka małpa. Albo ogromna wiewiórka. Nie wiem, jaszczurka? Wydawało mi się, że to słyszałem, a kątem oka może i widziałem.
–Co widziałeś?
–Za ciemno było, ale jakby… kobietę?
(…)–Matka wie, że ćpiesz?
–Dobra, mówiłem przecież, że coś mi się pewnie przywidziało"

Emocje górują i nic na to nie poradzę, ta pozycja jest warta przeczytanej każdej godziny. Miejsca, o których strach pomyśleć, ożywiają, stają się twoim koszmarem.

Czasem, nie wiem komu współczułam Markowi, że musiał przez to przejść czy sobie jako czytelnikowi. Mam mały dylemat, z jednej strony chciałam, żeby to wszystko się skończyło (męki Marka), a z drugiej życzyłam mu jeszcze gorzej. Pewnie temu, iż ta książka(ponad 700 stron) to czuję, że jest za krótka. Chciałam, aby Marek cierpiał jak najdłużej, a ja miałabym dalszą frajdę z czytania...

"Kompletnie nie rozumiał tego stopniowo narastającego w nim strachu. Znienacka pojawił się w nim i wyraźnie nie zamierzał ustąpić. Mało tego. Z każdą sekundą stawał się coraz silniejszy. I powodował coraz szybsze bicie serca, coraz bardziej przyspieszony oddech, coraz więcej kropel potu na ciele i coraz większe drżenie dłoni"

Wiem, nie powinnam tak pisać, ale ludzie. Musicie zrozumieć, nie chciałam kończyć tego czytania. Ciemny pokój+moja wyobraźnia+burza+jakieś dźwięki w domu+i ten wzrok, który szuka czegoś (kogoś) na suficie. To jest właśnie coś, co powinno przyciągnąć każdego.

Zakończenie, wiecie byłam pewna, że autor pójdzie na łatwiznę, albo w kierunku zakończenia "Gałęzistych". TAAA... guzik wiedziałam, miałam podejrzenia, ale ZOSTAŁAM ZMANIPULOWANA  tak, że sama już nie wiedziałam. I napiszę jedno, nie tak miało być! Nie takiego zakończenia chciałam! Nie zgadzam się i chcę więcej!



"Proponuję Ci dwie zabawy. Pierwsza: spróbuj wypisać sobie wszystkie techniki manipulacji i wywierania wpływu, które pojawiają się w niniejszej książce (nie tylko te nazwane wprost, jak przykładowo reguła wzajemności). Druga: znajdź jak najwięcej odniesień do mojej poprzedniej powieści Gałęziste. Tym sposobem wywieram na Ciebie wpływ, byś przeczytał Grzesznika jeszcze raz".



"Grzesznik" to bardzo dobra pozycja na noc. Mrozi krew w żyłach, trzyma w napięciu i nie puszcza, aż do ostatniej strony. Wydobędzie z ciebie każdą emocję, a ty staniesz przed wyborem: Marek czy Grzesznik.


Pewne rzeczy nie powinny zostać odkryte, a inne ujrzeć twego lęku. "Grzesznik" jest miejscem pokus, a niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem.
 Odważysz się ujrzeć to, czego nie powinieneś? Odkryć to, co nie zostało jeszcze odkryte?


ZAPRASZAM NA PROFIL AUTORA I POLECAM!

https://www.facebook.com/ArturUrbanowiczAutor/


DZIĘKUJĘ ZA TAKĄ ADRENALINĘ AUTOROWI I WYDAWNICTWU GMORK.
Zrób swoją krew- DIY

Zrób swoją krew- DIY

DIY- SZTUCZNA KREW
przepraszam za jakość, zdjęcie starym telefonem robione :)

Hej, hej. Dzisiaj mam dla WAS bardzo przydatny post. Jak wiecie w wolnej chwili (niedziela) lubię bawić się makijażem. Czasem są to rany, czasem jakaś maska i do tego zawsze potrzebuję krwi.
KONKURS 2* "KLĄTWA PRZEZNACZENIA"

KONKURS 2* "KLĄTWA PRZEZNACZENIA"





KONKURS NA FANPAGE:

DO WYGRANIA 2 KSIĄŻKI Z AUTOGRAFAMI AUTOREK Z "KLĄTWY PRZEZNACZENIA"

https://www.facebook.com/NadusiaR/photos/a.1025101384241360.1073741829.964664220285077/1393413960743432/?type=3&theater




Zapoznaj się z regulaminem:

- Organizatorem konkursu jestem ja,
- sponsorem nagród jestem ja +dłonie autorek :)
- Konkurs trwa od dnia 12.07.2017 do 30.07.2017 do godziny 23.59,
- Po tym terminie zgłoszenia nie będą brane pod uwagę!
- Nagroda będzie wysyłana jedynie na terenie Polski,
- wyniki podane w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu,

Pod uwagę będą brane tylko #prawidłowe zgłoszenia!

Zadanie:

# lubić mój fanpage https://www.facebook.com/NadusiaR
# polubić profil autorek https://www.facebook.com/KlatwaPrzeznaczenia/
# zaobserwować mojego bloga
# skomentować choć jeden post na blogu
http://degustujaca.blogspot.com/?m=1

# pod postem NA facebooku dać znać: Warunki spełnione
#2 WYWIAD "Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton

#2 WYWIAD "Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton



Hej, Hej. Dzisiaj goszczę u siebie pewną wspaniałą osobę. Zanim przejdziemy do wywiadu zasiądź wygodnie w fotel i napij się czegoś.

Poznajemy cię, jako „buntowniczkę z pustyni”. Masz prawie 17 lat i mieszkasz z wujem i jego żoną. Po  latach postanawiasz wyrwać się od nich, do swojej ciotki. Zdradzisz czytelnikom powód tak nagłej decyzji?


Copyright © 2014 Degustacja książek i nie tylko , Blogger